poniedziałek, 17 grudnia 2012

Informacja + przeprosiny.

Na początku chcę baaardzo przeprosić, że tak długo nie pisałam, gomenasai! >.<
Już dawno mam gotowy 2 rozdział, ale... no właśnie. Zapomniałam o tym.
Jeszcze raz bardzo przepraszam, bo widzę, że mam jednego obserwatora.
2 rozdział pojawi się na dniach, bo muszę go jeszcze poprawić, ewentualnie coś dopisać.
Jeśli ktokolwiek to czyta niech skomentuje, bo 2 rozdział się oczywiście pojawi, ale nie wiem czy będzie sens pisania reszty. Zwykłe ''przeczytałam'' (przeczytałem? Ale wątpię, żeby jakiś chłopak to czytał) wystarczy.
Zresztą niedługo święta co oznacza wolne, soł będę miała więcej czasu na pisanie.
I to na tyle.
Muszę jeszcze zmienić wygląd bloga, bo jest trochę dołujący ._.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozdział 1.

Od dłuższego czasu padało.
Nie przeszkadzało mi to, lubiłem patrzeć na krople spływające po szybie.
Zauważyłem, że większość łączy się i znika razem. Tak jak ludzie.
Czym jest właściwie miłość? Uczuciem takim jak na przykład smutek, czy czymś fizycznym?
Nigdy nie zaznałem miłości. Nigdy nie zakochałem się.
Moja młodsza, 14letnia siostra mówiła, że miłość jest piękna. Do czasu gdy się nie skończy.
Więc prawdziwa miłość też się kończy? Wypala jak papieros?
Nic nie odpowiedziała.
Zapytałem rodziców. Odpowiedzieli mi tylko uśmiechem po czym mama odrzekła ''miłość to piękna rzecz, popatrz na nas, jesteśmy razem tyle lat, a
nadal się kochamy, z dnia na dzień coraz mocniej i mocniej''.
To jednak się nie kończy? Miałem mętlik w głowie.
Może to jest zależne od ludzi? Wersja rodziców jest bardziej pozytywna, niż wersja mojej siostry.
Ostatnio tylko ten temat -  dla jednych wesoły, dla innych smutny, siedział mi w głowie.
- Hiro? - z zamyślenia wyrwała mnie Yumi.
- Hm?
- Martwię się o ciebie, dziwnie się ostatnio zachowujesz.
- Normalnie.
- Może jestem młoda i się nie znam, ale jaki normalny 17latek po powrocie ze szkoły zamyka się w pokoju? Nie chodzisz na żadne imprezy, nie zapraszasz znajomych...
Racja, nie jestem normalnym nastolatkiem. Zamiast imprezować, buntować się i podrywać dziewczyny - siedzę w pokoju, przeważnie pisząc jakieś opowiadania, rysując lub przeglądając blogi.
Cofając się o kilka, a nawet kilkanaście lat... zawsze taki byłem. Byłem introwertykiem. Nie lubiłem przebywać pomiędzy ludźmi, to w pewien sposób mnie męczyło.
- Hiro?
- Przepraszam, znowu się zamyśliłem.
- Nieważne. Muszę już iść.
W sumie to ja też musiałem już iść. Była 7, a za 30 minut zaczyna się pierwsza lekcja. Jak zwykle po drodze słuchałem muzyki, akurat leciało ''Sentimental Na Onigokko''*. Muzyka oddzielała mnie od świata zewnętrznego. Mogło się walić i palić, a ja bym tego nie zauważył.
Nagle poczułem jak ktoś mnie łapię i przyciąga do siebie.
- Nic ci nie jest?
- Hmh? - Zdezorientowany spojrzałem na mężczyznę.
- Musisz uważać! Jakiemuś rowerzyście zepsuł się chyba hamulec i nie mógł zahamować, prawie na ciebie wpadł.
- Och... - Zacząłem mu się przyglądać. Miał na oko 19-20 lat. Przypominał mi trochę jednego gitarzystę The GazettE.
- Na pewno nic ci nie jest?
- Tak... etto... dziękuję, muszę iść.
Do szkoły dotarłem spóźniony, przez co miałem zostać po lekcjach i sprzątnąć klasę.
Ale jedno nie dawało mi spokoju... dlaczego cały czas myślałem o tym mężczyźnie, który mnie uratował?